Jeśli zmarły prowadził jednoosobową firmę i nie powołał za życia zarządcy sukcesyjnego, spadkobiercy mają na to tylko 2 miesiące od śmierci. Po tym terminie firmy nie da się już uratować zarządem sukcesyjnym.
Co zrobić
- Jeśli zmarły nie powołał zarządcy za życia, spadkobiercy mogą to zrobić u notariusza, ale tylko w 2 miesiące od śmierci. Potrzebna jest zgoda osób, którym łącznie przysługuje udział ponad 85/100 w przedsiębiorstwie.
- Z zarządcą firma działa dalej jako „przedsiębiorstwo w spadku", zachowuje NIP zmarłego, a umowy z pracownikami i kontrahentami trwają. Zarząd może trwać do 2 lat, a sąd przedłuża go do 5 (opis procedury na biznes.gov.pl).
Co się dzieje bez zarządu
Po 2 miesiącach wpis w CEIDG zostaje wykreślony, NIP wygasa, a koncesje przepadają. Umowy o pracę wygasają z dniem śmierci pracodawcy (Kodeks pracy art. 63²), a pracownikom przysługuje wtedy odszkodowanie za okres wypowiedzenia. Składki ZUS rozlicza się do dnia śmierci, a zaległości stają się długiem spadkowym.
Co daje zarząd sukcesyjny
Z ustanowionym zarządcą firma nie zatrzymuje się z dnia na dzień. Działa dalej jako przedsiębiorstwo w spadku, zachowuje NIP zmarłego, a zawarte umowy z pracownikami i kontrahentami trwają. To daje czas na spokojne ułożenie spraw: sprzedaż, przekazanie firmy spadkobiercom albo jej zamknięcie na własnych warunkach. Bez zarządu te wszystkie decyzje odpadają, bo firma po prostu znika z rejestru.
Co przygotować
Odpis aktu zgonu, dane firmy (NIP, wpis w CEIDG), zgodę spadkobierców i dokumenty tożsamości. Z tym idziesz do notariusza. Ponieważ termin jest krótki i nieprzywracalny, umów wizytę jak najszybciej, nie czekając na uregulowanie całego spadku.
Na co uważać
Decyzja o zarządzie wiąże się ze spadkiem, bo dotyczy majątku zmarłego. Jeśli firma mogła mieć długi, ma to znaczenie przy przyjęciu lub odrzuceniu spadku. Zaległe składki ZUS zmarłego stają się długiem spadkowym, a rozlicza się je do dnia śmierci, więc warto to ustalić wcześnie. Gdy w firmie był leasing, obowiązują też zasady leasingu po śmierci, bo umowy leasingowe nie kończą się ze śmiercią przedsiębiorcy.
Najtrudniejsze w tej sprawie jest pogodzenie żałoby z presją czasu. Jeśli czujesz, że nie ogarniasz tego sam, poproś o pomoc kogoś z rodziny i od razu umów wizytę u notariusza, bo to on poprowadzi Cię przez resztę.